20 kwietnia 2014

Samoopalacz do twarzy Clarins Radiance - Pluse Golden Glow Booster - recenzja



Niedawno w moje ręce wpadł najnowszy koncentrat samoopalający do twarzy marki Clarins Radiance - Pluse Golden Glow Booster. Skusiłam się na jego zakup, bo od dawna chodził za mną dobry samoopalacz  przeznaczony wyłącznie do twarzy, a produkty francuskiej  marki Clarins budzą w tej kwestii moje zaufanie. Clarins w swojej ofercie posiada zwykły samoopalacz do twarzy w słoiczku, emulsję samoopalającą do twarzy i dekoltu oraz nowość - omawiany koncentrat, na który się zdecydowałam :) Możecie go zakupić TUTAJ. Ja kupiłam w Sephorze stacjonarnej i skorzystałam z 15% zniżki z okazji dni VIP. Cena regularna tego preparatu to 109 zł. 



Kosmetyk ten jest teraz jednym z 5 hitów Sephory wybranym przez ekspertów tej perfumerii na sezon wiosenno-letni 2014. Koncentrat niewątpliwie ma w sobie nutkę innowacyjności, która od razu mnie zainteresowała. Nie jest to zwykły samoopalacz, a sama jego esencja, której aplikacja jest banalnie prosta. Wystarczy, że od 1-3 kropel koncentratu dodamy wieczorem do swojego kremu do twarzy, którego aktualnie używamy i nałożymy go razem z nim na twarz. Po przebudzeniu wita świetlista, lekko muśnięta "słońcem" cera. Sama formuła płynu jest lekko oleista w konsystencji, ale dobrze łączy się z kremem. 



 Plusem takiego rozwiązania jest przede wszystkim możliwość intensyfikowania efektu jaki chcemy otrzymać. Zwykły samoopalacz otrzymujemy w jednym odcieniu, natomiast koncentrat Clarins Glow Booster pozwala nam stopniować efekt naszej opalenizny. Moje dotychczasowe doświadczenie pokazuje, że przez pierwsze 3 dni najlepiej stosować od 2-3 kropel, a następnie 1 kroplę dla podtrzymania efektu (codziennie lub co drugi dzień). 


Dbałość o wygląd produktu i przyjemność z jego użytkowania jest kolejnym atutem. Bardzo spodobało mi się zarówno opakowanie jak i sama buteleczka ze sprytnym dozownikiem. Na spodzie szklanej buteleczki o pojemności 15 ml umieszczony jest gumowy aplikator, który po naciśnięciu dozuje 1 kropelkę preparatu. Bez naciśnięcia denka produkt nie dozuje się sam, co pozwala precyzyjnie odmierzyć pożądaną ilość.  

Moje obawy przed kupnem samoopalacza do twarzy wiązały się przede wszystkim z możliwością zapychania przez niego cery.  Radzę tylko nie zapominać o posmarowaniu co najmniej obszaru poniżej linii żuchwy, a nawet szyi oraz dekoltu aby uzyskać jak najbardziej naturalny efekt i opaleniznę, która nie odcina się od reszty ciała. Ważne też by po aplikacji umyć dokładnie ręce, aby nie obudzić się z dłońmi w odcieniu marchewki. 




Nie zauważyłam efektu nieestetycznych smug, chociaż wiadomo, że właściwie należy pracować przy wcieraniu naszego kremu, aby uzyskać naturalny efekt. Producent zapewnia też, że pozbył się w koncentracie charakterystycznego zapachu dla samoopalacza, ale ja niestety nadal go wyczuwam i to mogę uznać za jedyny minus tego preparatu. Podsumowując, idea stworzenia samego barwnika, esencji, którą możemy dodać do naszego ulubionego i sprawdzonego już kremu wydaje mi się bardzo pomysłowa i nie żałuję, że wybrałam taką formę samoopalacza. 



13 komentarzy :

  1. Naprawdę zainteresowałas mnie tym specyfikiem... moja twarz zresztą jak i dekolt straszy bladoscia a zanim je opale to mina wieki wiec taki lekki samoopalacz jest dobrym rozwiązaniem. Boje się jednak smug i tak jak mówisz zapachu... hmmm...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No zapach jest niestety typowy dla samoopalaczy, tu nie widzę żadnej innowacyjności;) Cieszę się, że Cię zainteresowałam :)

      Usuń
  2. Bardzo ciekawy produkt choć osobiście raczej się na niego nie skuszę. Nie używam samoopalaczy a już szczególnie nie do twarzy. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja do dodania lekkiej opalenizny swojej skórze używam pianki z Lirene i spisuje się w tym świetnie, nie ma smug plam itp, jest jedynie idealne pokrycie ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeśli zachce mi się samoopalacza do twarzy, to dzięki tobie będę wiedziała, gdzie go szukać :-)
    Podoba mi się ten pomysł stworzenia esencji do nakładania z "normalnym" kremem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też, super opcja :) Pozdrowienia Justyno :)

      Usuń
  5. Chciałam go kliknąć na ostatniej promocji, ale się jednak nie skusiłam. Teraz żałuję :-(

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja unikam wszelkich samoopalaczy - nie lubię ich i zawsze się boję, że opalenizna wyjdzie mi nierówno :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu nie ma dużego ryzyka, przy dodaniu 1 kropli do kremu nie ma opcji zrobienia sobie smug :)

      Usuń
  7. Bardzo fajna opcja zważywszy na to, że większość tradycyjnych samoopalaczy do twarzy naszpikowana jest parafiną, co niestety ma okropny wpływ na cerę wielu osób, które mają skłonności do zapychania:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, właśnie to mnie skusiło:) Opcja mieszania z własnym kremem jest super ;)

      Usuń
  8. Boje sie takich produktow, a wlasciwie nie ich a swoich umiejetnosci;) chociaz tutaj moglabym zaryzykowac :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu nie jest tak strasznie, uwierz ;) Małe ryzyko, że zrobisz sobie krzywdę;)

      Usuń

Dziękuję za Twój komentarz - staram odwiedzać się każdego komentującego, tak aby poznać również Wasze blogi:)

Proszę o niewklejanie linków do swoich blogów w komentarzach.

Na pytania odpowiadam pod tym samym postem.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...