28 sierpnia 2016

Biolaven organic - krem do twarzy na dzień z olejem z pestek winogron i olejkiem lawendowym


Krem marki Biolaven trafił do mnie w Joy Box'ie naturalnym (pełna zawartość TUTAJ). Był to pierwszy kosmetyk tej marki w mojej kosmetyczce - nie miałam z nią wcześniej do czynienia (w odróżnieniu do Sylveco, z której mam kilka produktów, zresztą w większości bardzo udanych). Nie jestem typową blogerką eko, więc nie straszne mi drogeryjne, których często używam. Ten jeden raz postanowiłam jednak zachłysnąć się składem i poczuć działanie naturalnych składników na mojej mieszanej cerze. Czy wyszło mi to na dobre?
Jeżeli czytacie tą recenzję, bo zastanawiacie się nad jego kupnem, to mogę Wam go polecić. Jest kilka powodów, dla których uważam ten krem za naprawdę dobry. Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że:

1. NADAJE SIĘ pod makijaż.
2. ODCZUWALNIE nawilża.
3. Ma KRÓTKI I NATURALNY skład.
4. Ma WYGODNĄ tubkę.
5. Ma PRZYSTĘPNĄ cenę.

Jeżeli punktuję już ten krem, według mnie są też dwa fakty, które powinnyście znać przed jego zakupem i które nie każdej z Was mogą odpowiadać:

1. POZOSTAWIA lekko lepką warstwę, NIE WCHŁANIA się całkowicie do matu.
2. PACHNIE dość intensywnie WINOGRONAMI.


W moim odczuciu trafiłam na dobry, polski produkt, który bez żadnych obaw stosuję na twarz ze względu na bardzo przyjemny skład, który zamieszczam poniżej. Uwaga! Można go też używać na okolice oczu.

INGREDIENTS/INCI: 

Aqua - woda
Glycine Soja Oil - olej sojowy
Vitis Vinifera Seed Oil - olej z pestek winogron
Sodium Stearate - stearynian sodu
Sucrose Cocoate - naturalny emulgator z oleju kokosowego
Glycerin - gliceryna
Urea - mocznik
Xylitol - ksylitol
Glyceryl Stearate - stearynian glicerolu, emolient
Stearic Acid - kwas stearynowy
Cetearyl Alcohol Mieszanina alkoholu cetylowego i stearylowego, emolient tłusty
Tocopheryl Acetate - octan tokoferylu, substancja antyoksydacyjna/przeciwstarzeniowa
Xanthan Gum - guma ksantanowa
Benzyl Alcohol - alkohol benzylowy
Lavandula Angustifolia Oil - olej lawendowy
Parfum - zapach
Dehydroacetic Acid - kwas dehydrooctowy, konserwant


Z tej serii ostatnio trafił mi się w kolejnym Joy Box'ie (pełna zawartość TUTAJ) płyn micelarny z Biolaven, ale jeszcze go nie używałam, bo kończę właśnie mój obecny marki Nivea.


Jako ciekawostkę powiem Wam, że wśród Waszych komentarzy na moim Instagramie  (TUTAJ) oraz czytając opinie innych użytkowniczek tego kremu na blogach, praktycznie każda z Was, która go używała bardziej poleca wersję na noc. Podobno, mimo, że jest bardziej treściwa, wchłania się lepiej oraz daj lepsze rezultaty. Na pewno coś w tym jest, więc po skończeniu wersji dziennej czuję, że może być tylko lepiej :)

Używacie kosmetyków Biolaven?





23 sierpnia 2016

Lirene Bronze Collection - balsamy i pianki samoopalające oraz ochrona przeciwsłoneczna


W paczce wakacyjnej od marki Lirene otrzymałam kilka produktów z serii Bronze Collection, które mają za zadanie przybrązowić naszą skórę w kilka godzin, bez dużego wysiłku. Marka wyszła na przeciw konsumentkom i zastosowała różne formuły kosmetyków (pianka, balsam, krem), aby każda z nas mogła wybrać odpowiednią dla siebie konsystencję i szybkość działania. 

Wodoodporny, jaśminowy olejek do opalania SPF 30 od Lirene to jedyny z produktów, który dziś pokażę, który pomoże nam uzyskać opaleniznę, ale w sposób naturalny. Wysoki faktor olejku (SPF 30), filtry UVA i UVB skusiły mnie do tego by zabrać go ze sobą na urlop, który zbliża się wielkimi krokami. Buteleczka jest więc jeszcze cała, a jedynie co mogę o nim powiedzieć, to że ma nieziemski zapach. 

Moim ulubieńcem okazał się na razie krem samoopalający do twarzy i ciała oraz pianka (o której za chwilę). Krem potrafi wyczarować piękną, naturalną opaleniznę. Efekt jest długotrwały (do 7 dni - u mnie utrzymuje się w dobrym stanie do 5 dni), a złocisty kolor jest widoczny po ok. 2-3h od aplikacji. Krem na na tyle przyjemną konsystencję, że używam go też na okolice twarzy. 


Pianka samoopalająca Lirene przypomina mi nieco znane mi już produkty od Vita Liberata oraz Bielendy, których używałam w poprzednim roku (ciekawych odsyłam TUTAJ po więcej informacji). Produkt Lirene różni się jednak od nich barwą (pianka jest biała, a w pozostałych dwóch przypadkach była brązowa) i jest bardzo mokra. Pianki najlepiej aplikować rękawicą, aby nie zafarbować sobie dłoni ani nie zrobić nieestetycznych smug. Produkt aktywuje kolor już po 1h od aplikacji. Polecam piankę nałożyć na noc, a rano wziąć porządny prysznic aby pozbyć się nadmiaru koloru (który może pobrudzić ubrania oraz niezbyt przyjemnego zapachu, który wydziela samoopalacz, kiedy się utlenia). 


Produktem o zamyśle natychmiastowego, ale i zmywalnego przy pierwszej kąpieli brązu jest koloryzujący balsam do ciała z Lirene. Stosuję go głównie do nóg, kiedy noszę krótkie spodenki. Daje ładny efekt brązu z perłową poświatą (a'la podkład do nóg), ale niestety brudzi. Po aplikacji poczekajcie chwilę przed założeniem ubrania. Po jednym wyjściu spodenki nadają się do prania (od wewnątrz są brązowe), ale jeżeli macie jakieś wielkie wyjście to czasem warto się poświęcić. Do rąk oraz dekoltu nie polecam - możecie zaliczyć małą, ubraniową katastrofę. Duży plus za piękny, świeży zapach, który się utrzymuje.


Ostatnim, bardzo pomysłowym produktem jest brązujący balsam do ciała pod prysznic od Lirene. Na pewno jest to produkt innowacyjny, ale samo działanie jest raczej takie sobie. Aplikacja jest wygodna i wykonujemy ją przy okazji kąpieli pod prysznicem. Na początku żel ładnie pachnie, ale po jakiejś godzinie od umycia pojawia się charakterystyczny zapach samoopalacza. Na efekty trzeba też długo czekać, lekką opaleniznę widać dopiero po kilku dniach. Nie jest to raczej warte zachodu, wolę szybsze rozwiązania. Produkt co prawda nie robi smug i bardzo równomiernie opala, ale jak dla mnie za wolno.


Ja często używam produktów samoopalających, a Wy?
Spodobały Wam się produkty z serii Lirene Bronze Collection?

21 sierpnia 2016

Beach Waves + objętość - L’ORÉAL Professionnel Wild Stylers


W tym sezonie z L’ORÉAL Professionnel stworzycie na głowie efekt plażowych fal, niezwykłej objętości czy lśniący lub wręcz przeciwnie - matowych włosów. Wszystko dzięki profesjonalnej serii Wild Stylers pozwalającej na wyczarowanie wymarzonych look'ów. 


Żel L’ORÉAL Professionnel  Wild Stylers - Scruff Me nadaje efekt zmierzwionych włosów, ale bez pozostawiania ich szorstkich i sztywnych w dotyku. Włosy mają wyglądać naturalnie, a efekt uzyskany dzięki żelowi to "messy" fale. Taki lekko rozczochrany look nie jest może bliski mojemu sercu na co dzień, ale na wakacjach mogę pozwolić sobie na odrobinę szaleństwa.


L’ORÉAL Professionnel Scruff Me - efekt.
Źródło: http://www.lorealprofessionnel.pl/stylizacja-wlosow/wild-stylers/zel-scruff-me
Spray nadający teksturę L’ORÉAL Professionnel Beach Waves ze słoną wodą daje efekt matowych, zmierzwionych włosów jak po wyjściu z morza i wysuszonych na słońcu. Można go nakładać na mokre lub suche włosy ugniatając loki i wprowadzając w ten sposób produkt w odseparowane pasma włosów (przeczesując fryzurę palcami).


Kirsten Dunst twarzą usługi Beach Waves w salonach L’ORÉAL Professionnel.
źródło: http:lorealprofessionnel.com


Efekt mokrego look'u zapewni nam lakier Shower Shine z serii Wet Domination. Użycia tego produktu nieco się na początku obawiałam, ale przy aplikacji niewielkiej ilości, włosy wyglądają na bardzo lśniące i zdrowe. Dopiero po kilkukrotnym  spryskaniu większą ilością produktu uzyskujemy typowy, mokry wygląd włosów. Nadaje się na przykład do gładkiej fryzury z kucykiem - spryskujemy tylko górną część włosów, a końce pozostawiamy suche. 



Efekt po użyciu lakieru Wet Domination - Shower Shine
źródło: http://www.lorealprofessionnel.pl/stylizacja-wlosow/wet-domination/spray-shower-shine
Ostatniego produktu używam najdłużej i najbardziej się z nim polubiłam. Teksturyzujący puder w spray'u nadający objętość z serii Wild Stylers 60's BaBe - Savage Panache pozwala mi utrwalić na cały dzień i nadać niesamowitą objętość mojej grzywce - co możecie zobaczyć poniżej. Mój codzienny, poranny must have przy układaniu fryzury. 




Dajcie znać, który efekt najbardziej się Wam spodobał :)



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...