24 maja 2017

Balsam i peeling Dr Irena Eris Spa Resort Fiji


Zmysłowa pielęgnacja ciała od Dr Ireny Eris z serii Resort Spa wzbogaciła się właśnie o nową, egzotyczną linię prosto z rajskiej wyspy Fiji. Oferta kosmetyków Resort Spa jest dostępna wyłącznie w perfumeriach Douglas, a cała linia opiera się na idei luksusowej pielęgnacji o egzotycznych zapachach i składnikach z różnych zakątków świata. Kosmetyki przyciągają zarówno pięknymi opakowaniami jak i obietnicą wyrafinowanych i niespotykanych zapachów. Po Hawajach, Mauritiusie czy Tahiti wybieramy się na Fiji czyli do państwa położonego na setkach wysp i wysepek wulkanicznych. Wystarczy spojrzeć na malownicze obrazy z wysp aby dostrzec jak misternie został oddany klimat tego państwa  w szacie graficznej opakowań.


Mimo, że mam dużo balsamów i peelingów moja ciekawość wzięła górę i jeszcze tego samego dnia, którego otrzymałam przesyłkę postanowiłam rozpieczętować peeling i sprawić sobie porządne złuszczanie martwego naskórka. Dr Irena Eris Spa Resort wygładzający peeling do ciała okazał się niezłym zdzierakiem. Drobiny w scrubie są całkiem spore i wygładzają skórę już po jednym użyciu. Zapach, który unosi się w łazience po aplikacji kosmetyku jest świeży i wakacyjny, ale nie utrzymuje się długo po wyjściu z kąpieli. 


Odżywczy balsam-nektar zawiera ekstrakt z bardzo ciekawej rośliny o nazwie Strelicja królewska znanej też pod nazwą królowa raju lub królowa kwiatów. Strelicja zawiera cenne minerały (wapń, sód, magnez, potas), oligo- i polisacharydy, proteiny, składniki fenolowe i pigmenty. Jej ekstrakt jest znany głównie z własności nawilżających oraz antyoksydacyjnych. Balsam ma tą samą nutę zapachową i idealnie uzupełnia zabieg wcześniejszego, powierzchownego złuszczania peelingiem. Potęguje przyjemność stosowania i przedłuża trwałość pięknego, egzotycznego zapachu na skórze. 



Kosmetyki idealnie spiszą się podczas nadchodzących wakacji i  letniego urlopu, na który zapewne wiele z Was wyjedzie. Linia zapachowa Fiji z serii Resort Spa świetnie nadaje się do stosowania po opalaniu i kąpieli. Mi każdy wakacyjny wyjazd kojarzy się z konkretnym zapachem (np. żelu pod prysznic lub balsamu). Czuję, że to lato zdominuje u mnie seria Spa Resort Fiji :)

Seria Spa Resort w różnych wersjach zapachowych dostępna TUTAJ




15 maja 2017

Lirene - pomarańczowa seria C+D PRO VITAMIN ENERGY


Wśród wiosennych nowości od marki Lirene trafiła do mnie mocno energetyzująca seria. Kosmetyki w optymistycznym, pomarańczowym kolorze od razu wpadły mi w oko. W skład linii C+D Pro Vitamin Energy wchodzą StimuSerum, żel myjąco-energetyzujący oraz krem w dwóch wersjach do różnych typów cer. Dodatkowym "wabikiem" są mikrokapsułki znajdujące się we wszystkich kosmetykach, które mają w sobie zamknięte witaminy. Seria posiada w swoim składzie unikalne na rynku połączenie  witamin C, D i E. Witamina C w INCI ma dwie formy: aktywną i stabilną (zamkniętą w liposomach).


Najciekawszym według mnie produktem jest Lirene skoncentrowane StimuSerum na noc do stosowania pod krem z tej samej serii. Przezroczysta buteleczka i zawartość z mini kapsułkami wygląda pięknie. Serum (jak również cała linia) pachnie pomarańczowo, orzeźwiająco i letnio. To jeden z powodów, dla których dziś miałam ochotę napisać ten post. Pogoda sprzyja używaniu takich kosmetyków. Formuła serum ma postać żelu (dość lejnego w konsystencji). To co mogę zarzucić temu produktowi to bardzo nieprecyzyjna pompka, która wręcz "wypluwa" produkt, więc trzeba uważać przy aplikacji.


Nawilżający krem odżywczy mam w wersji dla cery suchej i wrażliwej (występuje jeszcze w wersji dla cery normalnej i mieszanej). Używam go głównie na noc, aplikuję odczekując chwilę po nałożeniu serum. Jest w porządku, ładnie i orzeźwiająco pachnie. W połączeniu z serum daje wyraźnie rozświetlający efekt. Cera rano po dłuższym używaniu (co najmniej 2 tygodnie) staje się przyjemnie miękka i odzyskuje blask. Nie jestem przekonana czy lepiej nie sprawdziłaby się u mnie opcja dla cery normalnej i mieszanej, bo ma bardziej żelową (lekką) konsystencję. Może następnym razem spróbuję tej wersji.


Serię Lirene C+D wieńczy żel myjąco-energetyzujący do mycia twarzy. Tworzy kremową pianę. Ma za zadanie zwężać pory i zmniejszać ich widoczność. Używam go jedynie rano, kiedy mam ochotę na odświeżenie cery po przebudzeniu witaminowym koktajlem. Na noc wolę inne specyfiki, które dokładnie zmyją mój makijaż. Próbowałam go używać wieczorami, ale nie radzi sobie ze zmyciem całego make-up'u tak jakbym tego oczekiwała. 


Uważam, że seria jest godna uwagi i polecenia. Szczególnie serum powinno Was zainteresować ze względu na dość prosty, ale treściwy skład i obecność dwóch form witaminy C. Seria Vitamin Energy C+D dedykowana jest cerom kobiet w wieku 30+. Jestem obecnie przed trzydziestką, ale sama też chętnie zużyję serum + krem do końca. StimuSerum kosztuje w cenie regularnej ok. 27 zł, kremy 25 zł, a żel ok. 15 zł, ceny są zatem przystępne. Z ciekawostek: w najnowszym magazynie Hebe widziałam, że z kartą Hebe całą serię możecie dostać teraz aż 30% taniej (info ważne do 31.05.2017r.). Kosmetyki są też dostępne w drogeriach Rossmann oraz w sklepie firmowym Lirene TUTAJ

Zainteresowała Was ta orzeźwiająca seria?
 Mnie kusi wszystko, co ma w składzie witaminę C! 


10 maja 2017

L'Oréal Paris Color Riche Matte - matowe pomadki oraz paleta. Moja opinia i swatche odcieni


W paczce z nowościami od L'Oréal Paris (pisałam o niej TUTAJ) znalazła się przepiękna paleta matowych pomadek Color Riche Matte Palette oraz klasyczne matowe szminki w sztyfcie Color Riche Matte. Całość w pięknej oprawie imitującej skórę ze złotymi skuwkami. Dodatkowo po otwarciu pomadek unosi się piękny, kwiatowy, elegancki zapach, którego nie spotkałam przy żadnych innych produktach do ust.


Szafa L'Oréal Paris jest jedną z droższych np. w Rossmannie. Zazwyczaj jest jedną z ostatnich na stoisku z makijażem. Lubię do niej zaglądać, bo produkty L'Oréal Paris są podane w wyszukany sposób. Seria Riche Matte prezentuje się bardzo kosztownie i kojarzy z odrobiną luksusu, którą możemy podarować sobie na co dzień. Zarówno kasetka z pomadkami jak i czarne opakowania szminek w sztyfcie mają przypominać skórę, a wykończone są złotymi dodatkami i napisami. Po rozpakowaniu (każda szminka jest zabezpieczona nakleją - super, mamy pewność, że nikt przed nami jej nie użył, co jest częste w drogeriach). produktów możemy dodatkowo cieszyć się pięknym, eleganckim, kwiatowym zapachem.

Z klasycznych pomadek trafiły do mnie 4 odcienie: dwa w jaśniejszej (dziennej) tonacji o nazwach: 103 Rose Clutch oraz 241 Pink-A-Porter. Dwa ciemniejsze (wieczorowe) to: 347 Haute Rouge i 349 Paris Cherry. Formuła pomadek jest miękka i kremowa, wzbogacona o olejek Jojoba, który pielęgnuje usta. Komfort noszenia pomadki gwarantuje olej Camelia, który nadaje matowy, a zarazem bogaty efekt wykończenia makijażu ust.


Matowa paleta jest uzupełnieniem całej gamy Color Riche Matte. Zawiera w sobie 5 mocno napigmentowanych pomadek oraz bazę, dla jeszcze bardziej trwałego efektu i koloru (pierwszy, jasny pasek na górze). Ma również mały pędzelek, którym możemy nabrać i zaaplikować produkt. Nie byłabym sobą gdybym już nie spróbowała palety w akcji.  Korzystałam z najciemniejszego (śliwkowego) odcienia oraz pędzelka, który spisał się nadzwyczaj dobrze jak na taki dodawany do kosmetyków. Kolory są faktycznie intensywne, a baza jeszcze podbija ich pigmentację. Konsystencja szminek jest również kremowa, tak jak w przypadku sztyftów. Podoba mi się dobór kolorystyczny (jest nawet odważny pomarańcz na lato). Duży plus za ogromne lusterko w palecie! Taka kompaktowa wersja 5 pomadek w 1 pudełku to idealne rozwiązanie do torebki i w podróży. Paleta przed zakupem jest również zabezpieczona przed otwarciem.


Chyba nigdy nie będę mieć przesytu matowych pomadek, a Wy? ;)



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...