23 maja 2016

CATRICE VELVET BROW POWDER ARTIST - PUDER DO BRWI - SWATCHE


Nie jestem maniaczką brwi i potrafię wyjść z domu bez ich podkreślenia. Kiedy jednak mam dodatkowo pomalowane brwi czuję się o wiele lepiej,  makijaż wydaje mi się pełniejszy a spojrzenie podkreślone. Ostatnio trafił w moje ręce bardzo ciekawy produkt - nowość od marki Catrice. Puder do brwi w pisaku Velvet Brow Powder Artist to ciekawe połączenie i produkt 2 w 1. 


Bardzo spodobały mi się kolory pisaków, bo wszystkie trzy odcienie są naturalne. Mimo dość dużej ilości, która nabiera się na końcówkę z gąbeczką, trudno z nim przesadzić. Puder w pisaku, ma aksamitną strukturę, która subtelnie wypełnia i zagęszcza brwi, bez sztucznego, nachalnego efektu. Gąbka jest nasączona pudrem, który znajduje się w nakrętce. Przy każdym odkręcaniu nakrętka "odskakuje" i pozostawia nową porcję pudru do zaaplikowania na gąbce. Poniżej prezentuję swatche kolorów - za każdym razem produkt nakładałam kilkakrotnie, więc jak widzicie efekt jest naprawdę delikatny.

Catrice Velvet Brow Powder Artist swatches: 010 Blond Brows Are A Girl's Best Friend, 020 Brow Fashionista, 030 Dark Brow(n) Is The New Black


Drugą końcówkę produktu stanowi grzebyczek i chwała Catrice za to! Bardzo dobrze wyczesuje się nim brwi i już za sam grzebyczek z tego produktu dam się pokroić ;) Moim ulubionym odcieniem stał się nr 020 Brow Fashionista który jest lekko ciepłym brązem. Fanki chłodnych odcieni do brwi powinny wybrać odcień 030. Najjaśniejszy 010 to typowy odcień dla blondynek. Produkt uważam za udany i innowacyjny - lubię takie nowinki do brwi. Nie wiem czy zastąpi kultowy zestaw do stylizacji brwi z Catrice w pudełeczku, ale myślę, że warto po niego sięgnąć, jeżeli rano nie macie czasu na długą stylizację brwi, bo tym pisakiem możecie to zrobić w minutę uzyskując naturalny efekt.


Podkreślacie brwi na co dzień? 

20 maja 2016

Limitowanka z Essence do brwi! Little Eyebrow Monster


W tym sezonie marka Essence stawia na efektowne brwi, które mają być na pierwszym miejscu, dlatego powinny zostać wyraźnie zaakcentowane i przyciągające wzrok. Jeśli mają odpowiedni kształt, podkreślają oczy i sprawiają, że każdy makijaż nabiera indywidualnego charakteru. Nowa limitowanka little eyebrow monsters to zestaw wszystkich narzędzi, których potrzebuje każda dziewczyna, aby zadbać o piękne brwi. W kolekcji znajdują się produkty do pielęgnacji i urocze pęsety, które pomogą przygotować brwi, a także zestaw do podkreślenia i rozświetlania oraz tacy pomocnicy, jak trzy gotowe wzory brwi.  

SZABLONY DO BRWI 01 SAY YES TO STATEMENT BROWS - 7,99 ZŁ


 SZCZOTECZKA I PĘDZELEK DO BRWI - 9,99 ZŁ
KURACJA PIELĘGNACYJNA DO BRWI Z OLEJKAMI - 10,99 ZŁ
01 no trick just treat
TRANSPARENTNY ŻEL DO BRWI - 9,99 ZŁ
01 hold'em in place
PĘSETA - 8,99 ZŁ
01 don't touch the monsters!

CIENIE DO BRWI I ROZŚWIETLACZ - 13,99 ZŁ
ODCIENIE: 01 little miss natural oraz 02 little miss bold
ZAGĘSZCZAJĄCA MASKARA DO BRWI Z WŁÓKIENKAMI - 11,99 ZŁ
ODCIENIE: 01 ernie knows best and 02 bert knows better


PUDROWY CIEŃ DO BRWI W PISAKU Z APLIKATOREM - 12,99 ZŁ
ODCIENIE: 01 little miss natural, 02 little miss bold oraz 03 little miss dark


KREDKA ROZŚWIETLAJĄCA POD BRWI 
ODCIENIE: 01 lift'em up in white oraz 02 lift'em up in rosy

Wpadło Wam coś w oko?
Jak dla mnie pęseta i zagęszczająca maskara do brwi to MUST HAVE :)

Limitka będzie dostępna w czerwcu i lipcu tylko w drogeriach Hebe.

17 maja 2016

Nowy podkład lirene NO MASK bez efektu maski - moja opinia


Jako wielbicielka wszelkich podkładów i wciąż poszukująca tego idealnego z radością przywitałam kolejną nowość od Lirene. Marka od dr Ireny Eris proponuje nam nowy podkład, który ma gwarantować naturalne wykończenie bez efektu maski. Miałam przyjemność uczestniczyć w prezentacji podkładu, którą prowadziła wizażystka Anna Orłowska. Mam duże oczekiwania wobec podkładu. Sama oprawa No Mask wygląda luksusowo, co jeszcze bardziej zachęciło mnie do jego używania zaraz po otrzymaniu. Elegancka buteleczka ze złotą zakrętką pięknie się prezentuje na toaletce!


Założeniem podkładu jest zaspokojenie kilku potrzeb w jednym :

NAWILŻENIA
DŁUGOTRWAŁOŚCI
NATURALNEGO EFEKTU

Sama nazwa NO MASK sugeruje, że podkład ma nie stwarzać efektu maski i mogę to potwierdzić. Faktycznie po aplikacji nie wygląda sztucznie. Ale, ale... sposób aplikacji ma tu według mnie duże znaczenie. Ania Orłowska rekomendowała nakładanie go palcami i w taki sposób zaaplikowany wygląda na mojej cerze genialnie. Ten podkład ma w sobie dużo właściwości, które mnie zaskoczyły.


Po pierwsze zaskoczył mnie stopień jego krycia, który jest na poziomie średniego. Spodziewałam się, że będzie to bardzo lekki podkład w stylu kremów BB. Nic bardziej mylnego. Obietnica braku efektu maski jest spełniona przy jednoczesnym naprawdę dobrym maskowaniu niedoskonałości. Nie osiągnięcie tym podkładem efektu "ciasta", a nałożenie drugiej warstwy nie grozi katastrofą, można stopniować krycie i aplikować dodatkową powłoczkę. Nie wygląda to sztucznie, a cera wciąż lekko prześwituje. 

Niespodzianką był też dla mnie matowy efekt jaki daje podkład. Sądziłam, że NO MASK będzie podkładem bardziej rozświetlającym, co nie ukrywam, nie odpowiadałoby mi tak bardzo jak mat, który nim uzyskuję. Nie próbowałam aplikować go np. mokrym Beauty Blenderem - wtedy efekt mógłby być nieco inny (bardziej błyszczący). 


Jako posiadaczka cery mieszanej czuję się bardzo usatysfakcjonowana matowym efektem oraz dodatkiem kwasu hialuronowego, który przy okazji noszenia podkładu fajnie spulchnia cerę i ją nawilża. W praktyce, przy dłuższym stosowaniu faktycznie przyczynia się to do bardziej promiennego wyglądu cery. 

Po nałożeniu podkładu skóra jest miła w dotyku. Produkt należy do typu zastygających. Po około minucie wiąże się na cerze i wtedy ciężko go już zblendować, ale w trakcie nakładania jest czas na roztarcie i poprawki. Na początku miałam z nim problem przy nakładaniu na niego bronzera i różu, bo podkład nie jest już potem lepki. Przy wykończeniu najlepiej pracować przy nim potem z różem, pudrem i bronzerem z gęstym pędzlem kabuki, który dobrze rozłoży te produkty na niezbyt lepkim już podkładzie.

Odcień 01 jasny, który posiadam jest dla mnie optymalny. Po przypudrowaniu i z dodatkiem bronzera wygląda bardzo naturalnie. Uważam, że sprawdzi się przy jasnych cerach Polek. Do wyboru mamy generalnie 3 odcienie: 01 jasny, 02 naturalny i 03 beżowy. 


Mam Wam jeszcze kilka rzeczy do powiedzenia, jeżeli jesteście stoicie przed wyborem zakupu tego podkładu. Ma piękny zapach (jak dla mnie lekko kwiatowy, świeży), który ulatnia się po nałożeniu, ale mimo to bardzo uprzyjemnia moment robienia porannego make up'u. Nie ciemnieje na mojej cerze w ciągu dnia, co robi niestety większość podkładów które posiadam. Ten nie utlenia się u mnie w ogóle. Zła wiadomość, choć nie tak straszna, jest taka, że podkład nie ma pompki. Wylewa się go wprost z buteleczki (rozwiązanie np. jak w Estee Lauder Doublewear). Takie rozwiązanie jest zastosowane ze względu na bardzo płynną postać podkładu i konieczność mocnego wstrząśnięcia go przed każdym użyciem. Pamiętajcie by przed każdą aplikacją pomęczyć trochę buteleczkę :) Produkt będzie się według mnie nadawał do cer normalnych oraz mieszanych. Ciężko mi powiedzieć czy sprawdzi się przy cerze suchej, bo daje efekt dość matowy, ale kwas hialuronowy w składzie pozwala mi sądzić, że może okazać się przyjazny nawet dla takiego typu cery. Mogłabym też narzekać na ubogą gamę kolorystyczną,  bo brak typowo porcelanowego odcienia, a wiem, że wiele z Was takiego szuka. Mnie 01 przypadła bardzo do gustu, więc nie mogę być do końca krytyczna.

Lirene No Mask odcień 01 jasny -  swatch

Podkład jest dostępny stacjonarnie np. w Rossmanach. Możecie go też znaleźć w sklepie internetowym marki Lirene TUTAJ. Kosztuje 37,99 zł , według mnie bardzo przyzwoicie jak na dobrej jakości podkład drogeryjny. A na koniec moje zdjęcie z Anią Orłowską, dzięki Lirene za miłe spotkanie !:)


Znacie ten podkład lub chcecie go wypróbować?



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...